|
| markowy.blog.pl |
było minęło[<- wróć] |
na północ Wyruszamy jutro razem z Magdą na północ, do krajów Skandynawskich. Skąd pomysł żeby akurat zimą w zapuszczać się w te rejony, gdzie jest jeszcze zimniej niż tu - mógłby się ktoś zapytać. Odpowiedzi może być 100, a i tak żadna nie będzie sensowna. W każdym bądź razie pierwszy raz myśl o zobaczeniu Skandynawii, a zwłaszcza Oslo w czasie zimy pojawiła się po obejrzeniu "Nocy na ziemi" Jarmusha. W tym filmie jedna z historii działa się właśnie w tym mieście. Patrząc na to poczułem, że choćby na chwilę, ale chciałbym się tam znaleźć. No i nadarzyła się okazja. Szukając rejsu promowego na sylwestra (to z kolei pomysł Madzi) trafiłem na stronę www.dfdsseaways.pl. Wprawdzie na sylwestra nie było ciekawej oferty, to zamieszczona tam propozycja mini rejsu do Kopenhagi i Oslo wydała się bardzo atrakcyjna. Za około 700 PLN na dwie osoby, można nie tylko przepłynąć się promem i zrobić zakupy w sklepie wolnocłowym ;), ale również odwiedzić dwie skandynawskie stolice. Decyzja była szybka - płyniemy. To było dwa miesiące temu. A już jutro tam ruszamy! Przygotowania do tego 5 dniowego wyjazdu sprowadziły się właściwie do wyszukania jak największej ilości informacji o Kopenhadze i Oslo. Jak zwykle internet okazał się niezawodny. Przy okazji szperając tak po różnych stronach doszedłem do wniosku, że na wielu są umieszczone te same opisy. Powtarzają się zdania, czy też informacje. Martwi mnie kiedy np.: w artykule z gazety turystycznej, czytam zdania ściągnięte z opisu znajdującego się na stronach portalowego przewodnika. Czyżby autorowi zabrakło wrażeń po pobycie w kraju? A może po prostu tam nie był... Wiem, wiem że może to być potraktowane jako informacje praktyczne. Ale po co zajmują aż pół artykułu. Wystarczy przecież dać do nich odnośnik, linka. No cóż to tylko taka dygresja. Ja, jak na razie przygotowałem sobie solidną pigułę wiedzy i zapisałem wszystko w jednym pliku. Po wydrukowaniu mam mini przewodnik. Do tego jeszcze mam rejonu i zestaw informacji jest gotowy. Jest to już sprawdzony sposób i co najważniejsze nie trzeba nosić ze sobą ciężkich książek. Nie uważam że przewodniki są do niczego, ale na taki krótki wyjazd taki zestaw w zupełności wystarczy. Swoje wrażenia postaram się na bieżąco zapisywać w internetowym dzienniku podróży. O ile oczywiście na promie będzie internet ;). M 2003-02-14 10:18:37 skomentuj (0) Notka sms (nr 27646) bez tytulu Jestesmy juz na promie. Baltyk jeszcze nas nie buja. W oddali widac swiatla Gdnska, ale zaraz znikna bo wyplywamy poza rede portu. M 2003-02-15 16:51:36 skomentuj (0) -7 w Oslo Dzis w Oslo jest -7 stopni. Rano po przyplynieciu przywital nas jeszcze bardziej siarczysty mroz. Morze w porcie bylo skute lodem. Dzien wczesniej Kopenhaga witala nas o wiele cieplej. Ale na pogode nie ma co narzekac, bo caly czas swieci slonce. Na promy tez nie ma co narzekac, bo nie buja zbyt mocno, a ekonomic clas wcale nie jest taka zla. Mamy kajute z lazienka i normalne lozka. Cieszy nas, ze promy okazaly sie statkami z filum "Statek Milosci", a nie z "Tytanica". Podroz uplywa nam pod znakiem odkrywania tego o czym nie pisza przewodniki. Ba czesto jest tak, ze pisza cos zupenie innego. Przykladowo: ceny w skandynawi sa dwa razy wyzsze niz w Polsce, a nie tylko nieznacznie. I to nie prawda, ze wszedzie mozna dostac kielbase z renifera. Za chwile wracamy na statek i ruszamy w droge powrotna. Na morze..... M 2003-02-17 14:22:14 skomentuj (1) Notka sms (nr 28988) bez tytulu patrz, widac juz lad - tak mowia ludzie. Patrzymy i my - jest! Tam na choryzoncie. Za jakas godzine powinnismy byc w Gdansku. M 2003-02-19 09:15:30 skomentuj (1) i już po... Hop i już jestem ponownie w domu, pracy, czyli w rzeczywistości. Jak zbiorę trochę myśli to opiszę dokładniej co widziałem i słyszałem. Teraz mało pisałem, bo jak się okazuje internet nie wszędzie dotarł pod strzechy. A zwłaszcza na promach go jeszcze brak. Tyle dobrego, że mogłem dodawać notatki za pomocą sms i jak widać zadziałało :). Krótkie podsumowanie: - podróż trwała 5 dni, - przejechaliśmy i przepłynęliśmy około 3000 km (licząc z naszej stolicy), - odwiedziliśmy Danie, Norwegię i przejazdem Szwecję. A i jeszcze coś tak po drodze przypomniało mi się, że akcja filmu "Noc na ziemi", o której pisałem wcześniej działa się w Helsinkach, a nie w Oslo jak pisałem. Tak więc nadal jest gdzie pojechać w poszukiwaniu tego co nie uchwytne. M 2003-02-20 08:25:07 skomentuj (0) |